Większość kierowców wymienia klocki hamulcowe wtedy, gdy trzeba, i na tym kończy serwis. Tymczasem same nowe klocki na brudnych, zatłuszczonych prowadnicach zacisku dają gorszy efekt niż stare klocki na zadbanych elementach. Układ hamulcowy działa jako całość i każdy jego element musi być czysty, żeby ta całość działała prawidłowo. Jak przeprowadzić czyszczenie i jakiego środka najlepiej użyć? Przeczytaj we wpisie!
Co się dzieje, gdy hamulce są brudne ?
Żeby zrozumieć, po co czyścić hamulce, warto wiedzieć, z czym właściwie mamy do czynienia. Pył hamulcowy to mieszanina cząstek metalu i materiału okładzinowego, która osadza się na wszystkich elementach układu. Sam w sobie jest ścierny – zalegając między klockiem a tarczą, przyspiesza zużycie obu elementów. Jeśli do tego dojdzie tłuszcz lub olej, powierzchnia cierna traci przyczepność i klocek zaczyna się ślizgać, zamiast hamować. Objawia się to najpierw piszczeniem, potem wyraźnie słabszą skutecznością hamowania.
Brud w prowadnicach zacisku to osobny problem. Zacisk hamulcowy musi się swobodnie przesuwać, żeby klocek dociskał tarczę równomiernie z obu stron. Gdy prowadnice są zanieczyszczone lub skorodowane, tłoczek wysuwa się, ale nie wraca w pełni na miejsce – klocek stale lekko trze o tarczę, co powoduje jej przegrzewanie i przyspieszone zużycie. Efektem jest też szybciej zużywający się klocek po jednej stronie zacisku, podczas gdy drugi jest prawie nienaruszony.
Owszem, piszczenie hamulców może mieć kilka przyczyn, ale tłusty osad lub pył na tarczy należą do najprostszych do usunięcia. Jeśli piszczenie pojawia się po właściwym czyszczeniu, powód leży gdzie indziej – w zużyciu klocków, ich niewłaściwym dosmarowaniu w punktach styku z zaciskiem lub w geometrii układu.
Warto tutaj również wspomnieć o płynie hamulcowym, który może przedostawać się na elementy układu przy nieszczelnych cylinderkach lub zużytych uszczelkach. Pozostały po nim tłusty osad niszczy właściwości cierne okładzin szybciej niż zwykły brud. Klocki nasączone płynem hamulcowym kwalifikują się do wymiany, nie do czyszczenia.
Kiedy sięgać po zmywacz do hamulców?
Świadomość skutków zabrudzenia to jedno – ale równie ważne jest wiedzieć, w których konkretnie momentach czyszczenie jest niezbędne, a w których po prostu warto je wykonać przy okazji.
- Wymiana klocków to sytuacja, w której czyszczenia nie można pominąć. Zanim nowe klocki trafią na swoje miejsce, prowadnice zacisku i powierzchnia tarczy muszą być odtłuszczone. Nowe okładziny cierne wchłaniają tłuszcz wyjątkowo skutecznie – raz nasączone nie odzyskują właściwości hamujących nawet po wyschnięciu.
- Montaż nowych tarcz wiąże się z podobnym wymogiem. Producenci pokrywają je fabrycznie cienką warstwą oleju ochronnego, która zapobiega korozji podczas magazynowania i transportu. Tarczy z tą powłoką nie montuje się bez uprzedniego zmycia – klocki zetkną się z olejem przy pierwszym użyciu pedału i stracą właściwości cierne niemal od razu. Dotyczy to zarówno tarcz w układach tarczowych, jak i bębnów.
- Przegląd sezonowy – szczególnie po zimie – to kolejny właściwy moment. Sól drogowa przez kilka miesięcy atakuje zaciski od zewnątrz i pozostawia osady na tarczach. Czyszczenie wykonane wiosną pozwala ocenić rzeczywisty stan elementów bez warstwy brudu i korozji, która maskuje ewentualne uszkodzenia.
Poza tymi trzema przypadkami warto czyścić układ przy każdym demontażu koła – przy rotacji opon, wymianie felg czy pracach przy zawieszeniu. Dostęp jest wtedy swobodny, a samo czyszczenie trwa kilka minut. Co więcej, jako ogólną zasadę przyjmuje się, że tarcze hamulcowe warto czyścić co najmniej raz w roku. Przy częstej jeździe w błocie lub deszczu – co sześć miesięcy.
Co będzie potrzebne do czyszczenia układu hamulcowego?
Podstawą czyszczenia układu hamulcowego jest odpowiedni preparat chemiczny – specjalistyczny zmywacz do hamulców w aerozolu. Zwykłe odtłuszczacze, benzyna ekstrakcyjna ani domowe środki czyszczące nie nadają się do tego celu. Benzyna ekstrakcyjna pozostawia tłusty nalot, który obniża skuteczność hamowania; inne środki mogą uszkodzić elementy gumowe w zaciskach. Z kolei zmywacz hamulcowy jest opracowany tak, żeby całkowicie odparować bez pozostawienia jakichkolwiek resztek na powierzchniach ciernych.
Dobrym wyborem jest zmywacz do hamulców Grafen Professional – to preparat w aerozolu, bezpieczny dla metalu, gumy i tworzyw sztucznych. Formuła bez acetonu oznacza, że nie uszkadza uszczelek tłoczków ani mieszków w zaciskach. Głowica 360° pozwala na aplikację w dowolnej pozycji puszki – co przy bębnach i zaciskach ma praktyczne znaczenie.
Poza zmywaczem przyda się papier ścierny w dwóch gradacjach – grubszej do usuwania rdzy z zacisków i drobniejszej do wygładzenia powierzchni – albo szczotka druciana. Sprężone powietrze lub puszka z kompresorem ułatwi wydmuchanie pyłu ze szczelin i prowadnic. Do wycierania po aplikacji potrzebne będą czyste, suche tkaniny lub ręczniki papierowe. Taśma maskująca z folią posłuży do zakrycia lakieru i elementów plastikowych przed opryskiem.
Podnośnik lub kanał garażowy to warunek wstępny – bez zdjętego koła dostęp do tarczy i zacisku jest ograniczony
Jak bezpiecznie używać zmywacza?
Zanim otworzysz puszkę
Na początek musisz wiedzieć, że zmywacz hamulcowy stosuje się wyłącznie na zimnych elementach. Gorące tarcze, zaciski czy bębny to zagrożenie, ponieważ preparat w aerozolu jest łatwopalny. Jeśli auto było używane przed serwisem, należy odczekać, aż układ wystygnie.
Dodatkowo przed aplikacją trzeba zakryć wszystkie powierzchnie lakierowane, malowane i plastikowe w zasięgu oprysku. Zmywacz może je zmatowić lub odbarwić, szczególnie przy dłuższym kontakcie. Opon nie spryskuje się w ogóle – środki na bazie rozpuszczalników wysuszają gumę.
Wentylacja natomiast to warunek, nie zalecenie. Opary rozpuszczalników w zamkniętym garażu stanowią realne zagrożenie przy dłuższej ekspozycji. Uchylona brama garażowa zapewnia wystarczający przepływ powietrza. Rękawice i okulary ochronne są przy pracy z aerozolami chemicznymi standardem.
Czyszczenie tarcz
Puszką należy wstrząsnąć 15-20 razy przed użyciem. Preparat nanosi się równomiernie na całą powierzchnię tarczy z odległości 15-20 cm, po czym trzeba odczekać 2-3 minuty i wytrzeć całość suchą, czystą tkaniną. Przy silniejszych zabrudzeniach zaleca się powtórzyć aplikację. Zmywacz odparowuje całkowicie, nie pozostawia żadnego tłustego nalotu – i właśnie dlatego sprawdza się lepiej niż benzyna ekstrakcyjna, która taką warstwę zostawia i może obniżyć skuteczność pierwszych hamowań po wymianie klocków.
Przy myciu tarcz hamulcowych od razu warto skontrolować ich grubość i stan powierzchni. Głębokie rowki i pęknięcia promieniowe to sygnał do wymiany, nie do czyszczenia. Zmywacz ujawni też ogniska rdzy powierzchniowej – przy tarczach krótko stojących w wilgoci jest to normalne i znika po pierwszych hamowaniach, ale rdza wżerająca się w rowki robocze tarczy to inny przypadek.
Czyszczenie zacisków hamulcowych
Czyszczenie zacisków hamulcowych zaczyna się od pracy mechanicznej. Widoczną rdzę i grube naloty usuwa się papierem ściernym – najpierw grubszym ziarnem, potem drobniejszym – albo szczotką drucianą. Etapowe podejście do szlifowania, od grubego do drobnego ziarna, daje gładszą powierzchnię i zmniejsza ryzyko zarysowania elementów. Pył po szlifowaniu najlepiej wydmuchać sprężonym powietrzem. Dopiero na tak przygotowaną powierzchnię nanosi się zmywacz, który usuwa resztki tłuszczu i drobne zabrudzenia z prowadnic i szczelin. Wężyk aplikatora pozwala dotrzeć do miejsc, gdzie szczotka nie wchodzi.
Po wyczyszczeniu zacisk warto uważnie obejrzeć. Nierównomierne zużycie widoczne na powierzchni tłoczka, ślady wycieku płynu hamulcowego spod mieszka lub pęknięcia gumy uszczelniającej to sygnały wymagające wymiany elementów – same w sobie nie są argumentem za czyszczeniem i dalszą eksploatacją.
Czyszczenie bębnów
Wnętrze bębna jest trudno dostępne, więc aerozol z głowicą działającą w każdej pozycji ma tu konkretne znaczenie użytkowe. Środek trzeba zaaplikować na wewnętrzną powierzchnię bębna, szczęki i cylinderki, odczekać chwilę, a następnie wytrzeć tkaniną. Pył hamulcowy gromadzący się wewnątrz bębna jest drobny i mocno przylega do powierzchni, dlatego nie warto skracać czasu działania preparatu i ograniczać się do jednego oprysku.
Przy okazji czyszczenia bębna sprawdza się stan cylinderków – czy nie ma śladów wycieku płynu hamulcowego przy uszczelkach. Mokry osad w okolicy cylinderka stanowi jednoznaczny sygnał do wymiany uszczelnień, zanim płyn dostanie się na okładziny szczęk.
Zmywacz z acetonem czy bez – co to zmienia w praktyce?
Preparaty zawierające aceton są silniejszymi rozpuszczalnikami. Radzą sobie z twardymi, zapieczonymi osadami, ale aceton degraduje elementy gumowe – powoduje ich pęcznienie i utratę sprężystości. Tymczasem zaciski hamulcowe zawierają uszczelki tłoczków, mieszki i przewody wykonane właśnie z gumy. Uszkodzenie uszczelek skutkuje nieszczelnością układu hydraulicznego, a utrata ciśnienia w układzie hamulcowym ma bezpośrednie przełożenie na skuteczność hamowania.
Natomiast zmywacze bez acetonu są bezpieczne dla uszczelek gumowych i tworzyw sztucznych przy stosowaniu zgodnym z zaleceniami producenta. Do rutynowego czyszczenia zacisków, tarcz i bębnów – a tym bardziej do zmywania powłoki konserwującej z nowych tarcz – w zupełności wystarczają. Przy standardowym serwisie w garażu preparat bezacetonowy to właściwy wybór.
Polecany wcześniej produkt od Grafen Professional dostępny jest również w wersji zmywacz hamulcowy w kanistrze – z tą samą formułą bezacetonową i bez konieczności rozcieńczania. Kanister to rozwiązanie dla warsztatu lub serwisu, gdzie preparat zużywa się regularnie i w większych ilościach, a opłacalność zakupu liczy się tak samo jak skuteczność środka.
Dbanie o układ hamulcowy nie wymaga specjalistycznego wyposażenia, ale wymaga systematyczności i właściwych preparatów. A jeśli chcesz zapoznać się z pełną ofertą chemii warsztatowej dopasowanej zarówno do garażu, jak i do serwisu, znajdziesz ją na stronie Grafen Professional.
***
Artykuł sponsorowany













