opony zimowe
fot. www.pixabay.com

Wraz ze spadkiem temperatury wielu kierowców zauważa, że samochód zaczyna zużywać więcej paliwa niż latem. Różnica może wynosić od kilku do nawet kilkunastu procent, szczególnie przy częstej jeździe na krótkich odcinkach. Nie zawsze oznacza to usterkę silnika. Jesienią i zimą zmieniają się warunki pracy całego samochodu, a na spalanie wpływają między innymi zimny rozruch, opony, ogrzewanie, gęstsze płyny oraz większe opory jazdy.

Dlaczego samochód więcej pali jesienią i zimą?

Największe znaczenie ma temperatura silnika. Zimna jednostka napędowa przez pewien czas pracuje w mniej korzystnych warunkach niż rozgrzany silnik. Sterownik może podawać więcej paliwa, aby zapewnić stabilną pracę po uruchomieniu i przyspieszyć osiągnięcie właściwej temperatury.

Jeżeli samochód pokonuje jedynie kilka kilometrów, duża część trasy przypada właśnie na fazę rozgrzewania. Latem silnik osiąga temperaturę roboczą znacznie szybciej, więc średnie spalanie na takim samym dystansie może być wyraźnie niższe.

Zimny silnik potrzebuje więcej paliwa

Po uruchomieniu zimnego silnika sterownik dopasowuje skład mieszanki do warunków. W jednostce benzynowej wzbogacenie mieszanki pomaga utrzymać stabilne obroty i prawidłowe spalanie w czasie, gdy silnik oraz układ wydechowy są jeszcze zimne.

W dieslu sytuacja wygląda nieco inaczej, ale także tam zimny rozruch i rozgrzewanie zwiększają zużycie paliwa. Większe są opory mechaniczne, a silnik przez pewien czas pracuje mniej efektywnie.

Najbardziej odczują to kierowcy wykonujący kilka krótkich przejazdów dziennie. Samochód może za każdym razem zaczynać jazdę niemal od zera pod względem temperatury.

Krótkie trasy mocno podnoszą średnie spalanie

Jesienią i zimą odcinek liczący trzy czy cztery kilometry może zakończyć się, zanim silnik całkowicie się rozgrzeje. W takich warunkach komputer pokładowy może pokazywać wartości znacznie wyższe niż podczas dłuższej jazdy.

Przykładowo auto spalające na trasie 6 l/100 km może podczas bardzo krótkich zimowych przejazdów pokazywać 9, 10 albo jeszcze więcej litrów. Nie oznacza to automatycznie awarii.

Duża część energii jest wtedy zużywana na rozgrzanie silnika, skrzyni biegów, układu wydechowego i wnętrza samochodu. Dopiero po osiągnięciu temperatury roboczej warunki zaczynają przypominać te z cieplejszych miesięcy.

Gęsty olej zwiększa opory po uruchomieniu

Niska temperatura wpływa na lepkość oleju silnikowego. Nawet nowoczesne oleje wielosezonowe są bardziej lepkie na zimno niż po rozgrzaniu.

Przez pierwsze minuty pracy silnik musi pokonać większe opory. Dotyczy to również oleju w skrzyni biegów i innych płynów eksploatacyjnych.

Im niższa temperatura, tym efekt może być bardziej zauważalny. Właśnie z tego powodu odpowiednia klasa lepkości oleju ma duże znaczenie dla zimnego rozruchu.

Opony zimowe mogą zwiększyć spalanie

Jesienią wielu kierowców zmienia opony letnie na zimowe. Różnice w konstrukcji bieżnika, mieszance gumowej i oporach toczenia mogą wpłynąć na zużycie paliwa.

Opona zimowa jest zaprojektowana tak, aby zapewniać dobre właściwości w niskiej temperaturze, na mokrej nawierzchni i śniegu. Nie zawsze będzie miała jednak tak niskie opory toczenia jak opona letnia nastawiona na ekonomię.

Różnica nie musi być duża, ale w połączeniu z pozostałymi zimowymi warunkami może być zauważalna w średnim spalaniu.

Spadek ciśnienia w oponach również ma znaczenie

Wraz ze spadkiem temperatury maleje ciśnienie powietrza w oponach. Jeśli kierowca nie kontroluje go przez kilka tygodni, może nieświadomie jeździć ze zbyt niskim ciśnieniem.

Miękka opona mocniej się odkształca i zwiększa opory toczenia. Silnik musi wtedy wykonać większą pracę, aby utrzymać tę samą prędkość.

Jesienią warto więc częściej kontrolować ciśnienie, najlepiej na zimnych oponach. Trzeba stosować wartości zalecane przez producenta samochodu, a nie przypadkową wartość przyjętą dla wszystkich aut.

Mokra nawierzchnia zwiększa opory

Jesień oznacza częstsze opady, kałuże i mokry asfalt. Opona musi odprowadzać wodę spod bieżnika, co zwiększa opory ruchu.

Przy intensywnym deszczu różnica może być zauważalna szczególnie podczas szybszej jazdy. Samochód potrzebuje więcej energii do utrzymania prędkości niż na suchej drodze.

Zimą dochodzi do tego błoto pośniegowe, śnieg i nierówna nawierzchnia. Wszystkie te czynniki powodują dodatkowe straty energii.

Śnieg potrafi mocno zwiększyć zużycie paliwa

Jazda po świeżym albo rozjeżdżonym śniegu wymaga pokonywania znacznie większych oporów. Koła zapadają się, ślizgają i muszą przepychać śnieg przed sobą.

Jeśli włącza się kontrola trakcji, samochód może dodatkowo ograniczać moment obrotowy i przyhamowywać poszczególne koła. Kierowca częściej operuje gazem, a prędkość zmienia się bardziej niż na suchej drodze.

W takich warunkach wyższe spalanie jest całkowicie naturalne. Próba porównywania go z letnią jazdą po suchej drodze nie daje wiarygodnego obrazu kondycji silnika.

Zimne powietrze zwiększa opór aerodynamiczny

Chłodne powietrze jest gęstsze niż ciepłe. Przy wyższej prędkości samochód musi więc pokonać nieco większy opór aerodynamiczny.

Efekt jest szczególnie odczuwalny podczas jazdy autostradowej, ponieważ opór powietrza rośnie szybko wraz z prędkością. Różnica nie będzie ogromna, ale stanowi kolejny element zwiększający zimowe spalanie.

Jeżeli do tego dochodzi silny wiatr czołowy, zużycie paliwa może wzrosnąć jeszcze bardziej. Kierowca może wtedy błędnie uznać, że problem leży po stronie silnika.

Ogrzewanie szyb i foteli zużywa energię

W samochodzie benzynowym lub wysokoprężnym ogrzewanie kabiny wykorzystuje przede wszystkim ciepło wytwarzane przez silnik. Nie oznacza to jednak, że wszystkie zimowe urządzenia są darmowe pod względem energetycznym.

Podgrzewane szyby, lusterka, fotele, kierownica, dmuchawa i inne odbiorniki pobierają prąd. Alternator musi go wytworzyć, a to zwiększa obciążenie silnika.

Przy pojedynczym urządzeniu różnica będzie niewielka. Jeśli jednocześnie pracuje wiele odbiorników, wpływ na spalanie może być już zauważalny, szczególnie podczas krótkiej jazdy.

Klimatyzacja działa także zimą

Wielu kierowców kojarzy klimatyzację wyłącznie z chłodzeniem kabiny latem. Tymczasem zimą jest ona często wykorzystywana do osuszania powietrza i szybkiego usuwania pary z szyb.

W zależności od konstrukcji samochodu sprężarka klimatyzacji może w pewnych warunkach zwiększać obciążenie silnika. Układ sterowania sam decyduje o sposobie pracy.

Nie ma jednak sensu rezygnować z klimatyzacji tylko po to, aby zaoszczędzić minimalną ilość paliwa, jeśli szyby są zaparowane. Widoczność i bezpieczeństwo mają znacznie większe znaczenie.

Podgrzewanie samochodu na postoju podnosi spalanie

Niektórzy kierowcy uruchamiają silnik i pozostawiają auto na kilka lub kilkanaście minut, aby ogrzać wnętrze. W tym czasie paliwo jest spalane, choć samochód nie pokonuje żadnego dystansu.

Komputer może później pokazywać bardzo wysokie średnie spalanie, ponieważ zużyte paliwo jest dzielone przez niewielką liczbę przejechanych kilometrów. Im częściej kierowca stosuje taki zwyczaj, tym większa będzie różnica.

W większości współczesnych samochodów lepiej rozpocząć spokojną jazdę po uruchomieniu silnika, zamiast długo rozgrzewać go na postoju. Jednostkę należy jednak przez pierwsze kilometry traktować łagodnie.

Skrobanie szyb przy pracującym silniku też kosztuje paliwo

Zimą łatwo przyzwyczaić się do uruchamiania auta przed odśnieżaniem. Silnik przez kilka minut pracuje wtedy bez obciążenia, a ogrzewanie kabiny dopiero zaczyna działać.

Pięć minut dziennie może wydawać się nieistotne, ale przy codziennym użytkowaniu sumuje się w skali miesiąca. W przypadku samochodów jeżdżących głównie na krótkich odcinkach wpływ na średnie spalanie będzie jeszcze większy.

Rozsądniej jest najpierw usunąć śnieg i lód, a następnie uruchomić samochód i rozpocząć jazdę po krótkiej chwili potrzebnej na ustabilizowanie pracy silnika.

Zimą częściej jeździmy wolniej, ale nie zawsze oszczędniej

Niższa prędkość nie oznacza automatycznie niższego spalania. W mieście zimą częściej dochodzi do korków, ruszania, hamowania i długiego oczekiwania na światłach.

Opady śniegu i gorsza widoczność mogą dodatkowo spowolnić ruch. Silnik pracuje przez dłuższy czas, nawet jeśli przejechany dystans pozostaje niewielki.

Średnie zużycie paliwa liczone na 100 km może więc wzrosnąć mimo spokojniejszej jazdy. Czas pracy silnika również ma znaczenie.

Dodatkowy bagaż zimą nie pomaga

Zimą w samochodzie często pojawiają się dodatkowe przedmioty. Łańcuchy, zimowe płyny, łopata, sprzęt narciarski czy bagaże zwiększają masę pojazdu.

Niewielkie zwiększenie masy nie zmieni spalania radykalnie, ale wpływ staje się większy w mieście, gdzie auto często przyspiesza. Każde ruszenie wymaga rozpędzenia dodatkowych kilogramów.

Jeszcze większe znaczenie ma bagażnik dachowy lub box. Zwiększa on opór aerodynamiczny i przy wyższej prędkości może wyraźnie podnieść zużycie paliwa.

Box dachowy może być bardziej odczuwalny niż niska temperatura

Sam box waży stosunkowo niewiele, ale jego wpływ na przepływ powietrza jest znacznie ważniejszy. Przy prędkości autostradowej różnica w spalaniu może być zauważalna.

Jeśli bagażnik dachowy pozostaje na aucie przez całą zimę, mimo że jest używany tylko sporadycznie, kierowca niepotrzebnie wozi dodatkowy opór przez setki kilometrów.

Po zakończeniu wyjazdu warto więc zdjąć nieużywane elementy dachowe. Ma to większy sens niż szukanie oszczędności w drobnych odbiornikach elektrycznych.

Diesel może częściej wypalać DPF

W nowoczesnym dieslu wzrost zużycia paliwa może być związany z regeneracją filtra cząstek stałych. Podczas aktywnego wypalania sterownik stosuje dodatkowe dawki paliwa, aby podnieść temperaturę spalin.

Jeśli samochód zimą wykonuje głównie krótkie przejazdy, regeneracja może być często przerywana. Sterownik podejmie kolejną próbę później, co może zwiększać średnie spalanie.

Częste regeneracje nie zawsze oznaczają awarię, ale jeśli występują zdecydowanie częściej niż wcześniej, warto sprawdzić stan DPF i układu silnika.

Zimowy wzrost spalania może jednak oznaczać usterkę

Nie każdą zmianę należy tłumaczyć pogodą. Jeśli samochód zaczyna zużywać znacznie więcej paliwa niż w poprzednich zimach, warto poszukać przyczyny.

Jednym z częstszych problemów jest uszkodzony termostat. Jeśli pozostaje otwarty, silnik może bardzo długo się nagrzewać albo w ogóle nie osiągać prawidłowej temperatury podczas jazdy.

Sterownik pracuje wtedy w mniej korzystnych warunkach, a ogrzewanie kabiny może być słabsze. Wskaźnik temperatury pozostający wyraźnie poniżej normalnego po dłuższej jeździe powinien zwrócić uwagę kierowcy.

Uszkodzony czujnik temperatury również może zwiększyć spalanie

Sterownik silnika wykorzystuje informacje o temperaturze płynu chłodzącego do dobierania parametrów pracy. Błędne dane z czujnika mogą prowadzić do niewłaściwego dawkowania paliwa.

Nie zawsze pojawi się od razu kontrolka awarii silnika. Czasem pierwszym objawem jest właśnie nietypowe spalanie, trudności z rozruchem albo nierówna praca.

Diagnostyka komputerowa pozwala sprawdzić temperaturę widzianą przez sterownik i porównać ją z rzeczywistymi warunkami.

Sonda lambda może wpłynąć na zużycie benzyny

W samochodzie benzynowym stan układu regulacji składu mieszanki ma duże znaczenie. Sonda lambda przekazuje informacje pozwalające sterownikowi kontrolować spalanie.

Zużyta lub niesprawna sonda może prowadzić do zwiększonego zużycia paliwa, nierównej pracy albo pogorszenia osiągów. Podobne objawy może powodować nieszczelność dolotu czy problem z przepływomierzem.

Jeśli wzrost spalania jest duży i utrzymuje się również po rozgrzaniu silnika, warto wykonać diagnostykę zamiast obwiniać wyłącznie pogodę.

Zablokowany hamulec też podnosi spalanie

Nie każda przyczyna znajduje się pod maską. Zapieczony zacisk hamulcowy może powodować stałe tarcie jednego koła.

Samochód stawia wtedy większy opór, może słabiej się toczyć i zużywać więcej paliwa. Po jeździe jedna felga może być wyraźnie cieplejsza od pozostałych.

Zimą ryzyko takich problemów rośnie między innymi przez wilgoć, sól i zabrudzenia. Warto więc zwrócić uwagę, czy auto swobodnie się toczy i nie ściąga podczas jazdy.

Ile większe spalanie zimą można uznać za normalne?

Nie ma jednej wartości odpowiedniej dla każdego samochodu. Wzrost o kilka procent jest częsty, a przy bardzo krótkich trasach różnica może sięgać kilkunastu procent lub jeszcze więcej.

Największy wzrost pojawia się zwykle tam, gdzie samochód każdego dnia pokonuje kilka krótkich odcinków na zimnym silniku. Przy długiej trasie po pełnym rozgrzaniu różnica między latem a zimą będzie zazwyczaj znacznie mniejsza.

Warto porównywać spalanie w podobnych warunkach. Wynik z zimowego miasta nie powinien być zestawiany bezpośrednio z letnią jazdą po drodze krajowej.

Jak ograniczyć zimowe zużycie paliwa?

Najwięcej można zyskać przez zwykłe dobre nawyki. Warto regularnie sprawdzać ciśnienie w oponach, usuwać niepotrzebny bagaż dachowy i unikać długiego rozgrzewania auta na postoju.

Jeżeli to możliwe, kilka krótkich przejazdów można połączyć w jeden dłuższy. Silnik nie będzie wtedy za każdym razem rozpoczynał pracy całkowicie zimny.

Pomaga również płynna jazda i przewidywanie sytuacji na drodze. Mocne przyspieszanie na zimnym silniku nie tylko zwiększa spalanie, ale także nie jest korzystne dla mechaniki.

Kiedy warto pojechać do warsztatu?

Jeżeli spalanie wzrosło nagle, a różnica jest znacznie większa niż w poprzednich latach, warto sprawdzić samochód. Szczególnie podejrzane są sytuacje, gdy silnik długo się nagrzewa, pracuje nierówno albo pojawia się spadek mocy.

Niepokojące mogą być również częste regeneracje DPF, zapach niespalonego paliwa, dymienie, problemy z rozruchem czy wyraźnie podwyższone obroty biegu jałowego. Diagnostyka pozwala wtedy sprawdzić termostat, czujniki, układ wtryskowy i inne elementy.

Jeśli jednak samochód działa prawidłowo, a różnica pojawia się każdego roku wraz z nadejściem chłodniejszych miesięcy, przyczyna może być całkowicie naturalna. Zimny silnik, niższe ciśnienie w oponach, mokre drogi i większe obciążenie instalacji elektrycznej razem potrafią sprawić, że jesienią i zimą wizyta na stacji paliw staje się częstsza.

Źródło: www.carforfriend.pl