Formuła 1
fot. www.unsplash.com

Po ponad trzech dekadach przerwy bolidy Formuły 1 znów mają ścigać się w Afryce. Organizatorzy mistrzostw świata podpisali dziesięcioletnią umowę z Rwandą, która przygotowuje zupełnie nowy obiekt niedaleko swojej stolicy. W planach jest sześciokilometrowy tor z 17 zakrętami i znacznymi różnicami wysokości. Pierwsze Grand Prix Afryki ma odbyć się po 2030 roku, ale konkretnej daty jeszcze nie ustalono.

Rwanda wygrała wyścig o organizację Grand Prix

Porozumienie ogłoszono 13 października 2026 roku w Kigali. Wybór gospodarza może zaskakiwać, gdyż od lat mówiło się przede wszystkim o powrocie F1 do Republiki Południowej Afryki, gdzie istnieje znany tor Kyalami. Ostatecznie podpisano jednak umowę z Rwandą, państwem, które dopiero musi wybudować obiekt spełniający wymagania mistrzostw świata.

Kontrakt przewiduje organizację wyścigów przez dziesięć lat. Wyścig będzie nosił nazwę Grand Prix Afryki, ale najpierw trzeba wybudować tor, zaplecze techniczne i infrastrukturę dla kibiców.

Ostatni wyścig w Afryce odbył się w 1993 roku

Poprzednie Grand Prix na afrykańskim kontynencie rozegrano 14 marca 1993 roku na Kyalami w RPA. Wygrał Alain Prost w Williamsie, przed Ayrtonem Senną w McLarenie. Trzeci linię mety przekroczył Mark Blundell, natomiast Michael Schumacher, który ruszał z trzeciego pola, nie ukończył rywalizacji. Prost zdobył w tamtym sezonie czwarty tytuł mistrzowski.

Afryka nie jest zupełnie nowym kierunkiem dla F1. Wyścig zaliczany do mistrzostw świata zorganizowano także w Maroku w 1958 roku. Najdłuższa historia rywalizacji wiąże się jednak z RPA. Od 1993 roku na kontynencie nie odbył się już żaden wyścig F1.

Nowy tor w Rwandzie: 6 kilometrów i 17 zakrętów

Nowy obiekt ma powstać w Bugesera, które mieści się około 40 kilometrów na południe od Kigali, w pobliżu budowanego międzynarodowego lotniska. Pętla ma liczyć sześć kilometrów i 17 zakrętów, pokonywanych przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Projektanci chcą wykorzystać pagórkowaty teren, zamiast go wyrównywać.

Jednym z najbardziej niezwykłych parametrów jest planowana różnica wysokości na trasie, wynosząca około 197 metrów. Na torze mają pojawić się podjazdy, zjazdy oraz zakręty o różnym pochyleniu. Takie rozwiązania mogą wpływać na hamowanie, przyczepność i dobór ustawień samochodu. Czy przełożą się na widowiskowe pojedynki? Tego nie da się ocenić przed ukończeniem projektu i pierwszymi jazdami.

Tor ma uzyskać najwyższą kategorię homologacji FIA, czyli Grade 1, wymaganą do organizacji Grand Prix Formuły 1. Pełnego, ostatecznego układu trasy jeszcze nie opublikowano, dlatego dostępne dziś wizualizacje należy traktować jako prezentację zamierzeń, a nie gotowy plan obiektu.

Za projektem stoją doświadczeni ludzie Formuły 1

Przy opracowaniu trasy współpracują były kierowca F1 Alex Wurz i jego zespół WurzDesign oraz firma Tilke, kierowana przy tym przedsięwzięciu przez Carstena Tilkego. Projekt ma zapewnić okazje do wyprzedzania i dobrą widoczność dla kibiców.

Wurz zwraca uwagę na naturalne ukształtowanie terenu. Okolica obejmuje wzgórza i jezioro, a projekt zakłada wpisanie toru w ten krajobraz. W symulatorze wykonano już liczne testowe okrążenia. Projektanci uwzględniają również położenie obiektu na znacznej wysokości nad poziomem morza, ponieważ rzadsze powietrze wpływa na aerodynamikę bolidów.

Dlaczego Rwanda inwestuje w Formułę 1?

Władze kraju liczą, że wyścig pomoże przyciągnąć turystów, inwestorów i międzynarodowe wydarzenia. Tor nie ma służyć tylko podczas jednego weekendu w roku. Zapowiadane jest wykorzystanie kompleksu także do innych zawodów, koncertów, konferencji oraz szkolenia młodych kierowców. W planach znalazł się również obiekt kartingowy.

Rwanda już wcześniej organizowała duże wydarzenia sportowe, między innymi mistrzostwa świata w kolarstwie szosowym w 2025 roku. Grand Prix oznaczałoby kolejny etap tej strategii, lecz korzyści gospodarcze pozostają na razie prognozą. Szczegółowy harmonogram budowy nie jest jeszcze znany.

Projekt wzbudza też kontrowersje. Organizacje broniące praw człowieka krytykują rząd prezydenta Paula Kagame, a Rwanda jest oskarżana o wspieranie rebeliantów w sąsiedniej Demokratycznej Republice Konga. Krytycy obawiają się, że światowa impreza sportowa może odwracać uwagę od tych problemów.

Czy Republika Południowej Afryki również doczeka się wyścigu?

Przyznanie Grand Prix Rwandzie nie zakończyło starań RPA o powrót do kalendarza. Tamtejsi przedstawiciele nadal deklarują zainteresowanie organizacją zawodów, a Kyalami pozostaje najbardziej rozpoznawalnym afrykańskim torem związanym z historią F1. Nie ogłoszono jednak drugiego kontraktu ani terminu ewentualnego wyścigu w tym kraju.

Siedmiokrotny mistrz świata, Lewis Hamilton, od dawna apelował o obecność Formuły 1 w Afryce. Zapowiedź zawodów w Rwandzie przybliża realizację tego postulatu, ale kibice muszą jeszcze poczekać na zakończenie budowy.

Źródło: https://www.caranddriver.com/news/a74124765/formula-1-african-grand-prix-returns/