Wielu kierowców nadal uważa, że po uruchomieniu samochodu trzeba odczekać kilka minut, zanim ruszy się z miejsca. W przypadku współczesnych silników najczęściej nie ma takiej potrzeby. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest spokojne rozpoczęcie jazdy i unikanie wysokich obrotów, dopóki jednostka napędowa oraz olej nie osiągną odpowiedniej temperatury. Warto jednak wiedzieć, że sposób postępowania może zależeć od warunków, rodzaju silnika i temperatury otoczenia.
Czy trzeba rozgrzewać silnik przed jazdą?
W nowoczesnym samochodzie zwykle wystarczy uruchomić silnik, odczekać kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund i spokojnie ruszyć. Taki czas pozwala ustabilizować pracę jednostki i rozpocząć prawidłowe smarowanie jej elementów. Wielominutowe stanie na parkingu z włączonym silnikiem nie jest potrzebne do jego prawidłowego rozgrzania.
Podczas delikatnej jazdy jednostka napędowa osiąga temperaturę roboczą szybciej niż podczas długiej pracy na biegu jałowym. Dotyczy to zarówno wielu silników benzynowych, jak i wysokoprężnych.
Nie oznacza to jednak, że zimny silnik można od razu mocno obciążać. Pierwsze kilometry powinny być spokojne. Lepiej unikać gwałtownego przyspieszania, wysokich obrotów, jazdy z dużą prędkością i wciskania pedału gazu do końca.
W praktyce najrozsądniejszy schemat jest prosty: uruchomienie silnika, zapięcie pasa, ustawienie nawiewu, sprawdzenie otoczenia i spokojny wyjazd. Kilka minut postoju tylko po to, aby wskazówka temperatury zaczęła się podnosić, zazwyczaj nie przynosi korzyści.
Dlaczego silnik lepiej rozgrzewa się podczas jazdy?
Na biegu jałowym silnik pracuje pod bardzo małym obciążeniem. W efekcie wytwarza stosunkowo niewiele ciepła i może potrzebować dużo czasu, aby osiągnąć temperaturę roboczą. Podczas spokojnej jazdy obciążenie wzrasta, dzięki czemu proces przebiega znacznie szybciej.
Ma to znaczenie nie tylko dla samego silnika. W samochodzie rozgrzewa się również olej, skrzynia biegów, układ wydechowy oraz pozostałe podzespoły. Kilkuminutowe stanie na postoju podgrzewa przede wszystkim jednostkę napędową, ale nie przygotowuje w ten sam sposób całego układu napędowego.
Spokojna jazda pozwala więc równomierniej doprowadzić samochód do właściwych warunków pracy. Nie należy jednak mylić jej z dynamicznym przyspieszaniem. Na zimno najlepiej utrzymywać umiarkowane obroty i płynnie operować pedałem gazu.
W chłodne dni proces trwa dłużej, dlatego ostrożny styl jazdy warto zachować przez większą liczbę kilometrów niż latem.
Czy zimą trzeba czekać dłużej przed ruszeniem?
Niska temperatura sprawia, że olej silnikowy jest początkowo bardziej lepki, a wszystkie elementy potrzebują więcej czasu na osiągnięcie optymalnych warunków pracy. Mimo to nawet podczas mrozu nie ma zazwyczaj potrzeby rozgrzewania współczesnego samochodu przez pięć czy dziesięć minut na parkingu.
Po uruchomieniu jednostki warto dać jej krótką chwilę na ustabilizowanie pracy. W tym czasie można odśnieżyć szyby, ustawić ogrzewanie lub sprawdzić, czy wszystkie kontrolki zgasły prawidłowo.
Jeżeli samochód stał przez całą noc przy bardzo niskiej temperaturze, rozsądne jest zachowanie szczególnej delikatności podczas pierwszych kilometrów. Silnik może już po kilku minutach zacząć podawać ciepłe powietrze do kabiny, ale nie oznacza to jeszcze, że olej osiągnął optymalną temperaturę.
Największym błędem jest więc nie tyle natychmiastowe ruszenie, ile natychmiastowe mocne obciążenie zimnej jednostki.
Ile czasu odczekać po uruchomieniu samochodu?
W większości codziennych sytuacji nie trzeba odmierzać konkretnej liczby minut. Kilkanaście do kilkudziesięciu sekund zwykle wystarcza, aby układ smarowania rozpoczął normalną pracę, a obroty ustabilizowały się po zimnym rozruchu.
Wiele samochodów tuż po uruchomieniu utrzymuje przez chwilę podwyższone obroty. Jest to normalne zachowanie sterownika silnika. Nie trzeba czekać bezwzględnie do momentu, aż obroty spadną do najniższej możliwej wartości, ale spokojny wyjazd po ich częściowym ustabilizowaniu jest rozsądnym rozwiązaniem.
Jeżeli silnik pracuje nierówno, słychać nietypowe dźwięki albo świeci się kontrolka ostrzegawcza, sytuacja jest inna. Wtedy nie należy traktować dłuższego oczekiwania jako sposobu na rozwiązanie problemu, tylko sprawdzić jego przyczynę.
Codzienny zdrowy nawyk to więc krótka chwila po rozruchu i łagodna jazda zamiast kilku minut postoju.
Czy diesel trzeba rozgrzewać inaczej niż benzynę?
Silniki wysokoprężne często potrzebują więcej czasu na osiągnięcie temperatury roboczej niż jednostki benzynowe. Wynika to między innymi z ich wysokiej sprawności i mniejszej ilości ciepła traconego podczas pracy.
Nie oznacza to jednak, że diesel powinien stać przez długi czas na wolnych obrotach. Także w jego przypadku zazwyczaj korzystniejsze jest spokojne ruszenie i umiarkowane obciążenie.
Zimą przed rozruchem należy oczywiście poczekać, aż zakończy się działanie świec żarowych, jeśli samochód tego wymaga. W nowszych autach proces jest w dużej mierze sterowany automatycznie.
Po uruchomieniu warto unikać wysokich obrotów i gwałtownego przyspieszania. Jest to szczególnie ważne w silnikach z turbosprężarką, która również potrzebuje odpowiedniego smarowania i temperatury pracy.
Czy silnik benzynowy można od razu mocniej obciążyć?
Jednostka benzynowa zwykle szybciej się nagrzewa, ale również nie powinna być intensywnie obciążana tuż po rozruchu. Olej potrzebuje czasu, aby osiągnąć temperaturę, przy której ma optymalne właściwości.
Najlepiej przez pierwsze kilometry jechać płynnie, bez wkręcania silnika na wysokie obroty. Nie trzeba jednak przesadzać w drugą stronę i jechać na bardzo niskich obrotach przy mocno wciśniętym gazie.
Tak zwane duszenie silnika może powodować duże obciążenia mechaniczne. Lepsze jest utrzymywanie umiarkowanych obrotów i delikatne przyspieszanie.
Po pełnym rozgrzaniu można korzystać z całego zakresu osiągów przewidzianego przez producenta samochodu.
Temperatura płynu chłodniczego to nie wszystko
Wielu kierowców obserwuje jedynie wskaźnik temperatury cieczy chłodzącej. Gdy osiągnie on około 90 stopni Celsjusza, uznają, że samochód jest już całkowicie rozgrzany.
W rzeczywistości olej silnikowy może potrzebować więcej czasu. Szczególnie zimą ciecz chłodząca osiąga normalną temperaturę wcześniej niż olej znajdujący się w misce i obiegu smarowania.
Jeżeli samochód ma osobny wskaźnik temperatury oleju, warto zwracać na niego uwagę przed bardzo dynamiczną jazdą. W wielu autach takiej informacji jednak nie ma.
W takiej sytuacji najlepiej przyjąć prostą zasadę: nawet po osiągnięciu normalnej temperatury płynu chłodniczego dać samochodowi jeszcze kilka minut spokojniejszej jazdy, szczególnie przy silnym mrozie.
Czy długie grzanie samochodu na postoju szkodzi?
Sporadyczne pozostawienie auta na wolnych obrotach przez kilka minut zwykle nie spowoduje natychmiastowej awarii. Nie oznacza to jednak, że warto robić z tego codzienny rytuał.
Silnik długo pracujący na biegu jałowym nagrzewa się wolniej, zużywa paliwo i emituje spaliny, mimo że samochód nie pokonuje żadnego dystansu. W niektórych jednostkach długotrwała praca na zimno może również sprzyjać gromadzeniu się osadów.
Szczególnie niekorzystne jest wielokrotne uruchamianie samochodu tylko po to, żeby przez kilkanaście minut ogrzewać kabinę bez jazdy. Przy bardzo krótkich trasach jednostka może później i tak nie osiągnąć pełnej temperatury roboczej.
Jeśli samochód regularnie pokonuje wyłącznie odcinki dwóch czy trzech kilometrów, warto od czasu do czasu zapewnić mu dłuższą jazdę pozwalającą dokładnie rozgrzać cały układ napędowy.
Jak rozgrzewać samochód z turbiną?
Turbosprężarka pracuje z bardzo dużymi prędkościami obrotowymi i jest smarowana olejem silnikowym. Z tego powodu szczególnie ważne jest unikanie mocnego przyspieszania zaraz po zimnym rozruchu.
Pierwsze kilometry najlepiej pokonać spokojnie. Nie trzeba przesadnie ograniczać obrotów, ale należy unikać pełnego obciążenia silnika i gwałtownego korzystania z doładowania.
Ta sama zasada dotyczy zarówno turbodiesli, jak i coraz powszechniejszych turbodoładowanych silników benzynowych.
Po osiągnięciu właściwej temperatury oleju jednostka jest znacznie lepiej przygotowana do intensywnej pracy. Regularna wymiana oleju zgodnie z wymaganiami producenta ma przy tym równie duże znaczenie jak sposób rozgrzewania auta.
Co z samochodem z automatyczną skrzynią biegów?
Automatyczna przekładnia także nie rozgrzewa się skutecznie podczas samego postoju. Po uruchomieniu samochodu można odczekać krótką chwilę, wybrać odpowiedni tryb jazdy i ruszyć spokojnie.
W pierwszych minutach skrzynia może pracować nieco inaczej niż po rozgrzaniu. Zmiany biegów mogą być wykonywane przy innych obrotach, a reakcja układu może wydawać się mniej płynna. Przy niskiej temperaturze nie musi to oznaczać usterki.
Nie warto stosować dawnych praktyk polegających na wielokrotnym przełączaniu między pozycjami P, R, N i D w celu rozgrzewania przekładni. Jeśli producent samochodu nie zaleca takiej procedury, nie jest ona potrzebna.
Tak samo jak w przypadku silnika najlepszym sposobem na osiągnięcie temperatury roboczej jest spokojna jazda.
Jak jechać przez pierwsze kilometry?
Po ruszeniu należy przede wszystkim unikać skrajności. Zimnego silnika nie powinno się ani wkręcać na bardzo wysokie obroty, ani mocno obciążać przy zbyt niskiej prędkości obrotowej.
Przyspieszanie powinno być płynne, a biegi zmieniane bez przeciągania silnika do wysokich wartości. W samochodzie z automatem wystarczy delikatnie operować gazem i pozwolić skrzyni samodzielnie dobierać przełożenia.
Warto także unikać gwałtownego przyspieszenia zaraz po wyjeździe z parkingu na drogę szybkiego ruchu. Jeśli trasa rozpoczyna się bezpośrednio od autostrady, pierwsze minuty najlepiej przejechać spokojniej.
Po stopniowym rozgrzaniu oleju, skrzyni i pozostałych podzespołów można przejść do normalnego stylu jazdy.
Czy trzeba rozgrzewać starszy samochód?
Starsze konstrukcje mogą wymagać nieco innego podejścia, szczególnie jeśli mówimy o pojazdach z gaźnikiem. W takich jednostkach zimny rozruch i przygotowanie mieszanki paliwowo-powietrznej wyglądały inaczej niż w nowoczesnych samochodach z elektronicznym wtryskiem.
Większość aut poruszających się obecnie po drogach korzysta jednak z elektronicznie sterowanego wtrysku paliwa. Sterownik sam dobiera parametry pracy jednostki do temperatury i warunków rozruchu.
W kilkunastoletnim samochodzie nadal najczęściej nie ma potrzeby wielominutowego grzania silnika na postoju, jeśli jest on sprawny i producent nie przewiduje szczególnej procedury.
Znaczenie może mieć natomiast stan techniczny. Zużyty silnik, nieprawidłowy olej lub problemy z układem paliwowym mogą powodować gorszą pracę na zimno, ale rozwiązaniem powinno być usunięcie usterki, a nie wydłużanie postoju.
Najczęstszy błąd kierowców zimą
Jednym z najbardziej utrwalonych nawyków jest uruchamianie samochodu, a następnie pozostawianie go na parkingu przez pięć, dziesięć lub nawet kilkanaście minut. Kierowca czeka wtedy, aż kabina się ogrzeje i wskazówka temperatury zacznie się podnosić.
Dla współczesnego samochodu zazwyczaj nie jest to najlepszy sposób osiągania temperatury roboczej. Silnik nagrzewa się wolno, skrzynia biegów pozostaje zimna, a paliwo jest zużywane bez pokonywania dystansu.
Znacznie rozsądniej jest po krótkiej chwili rozpocząć jazdę i przez pierwsze kilka kilometrów traktować pedał gazu delikatniej. Samochód szybciej osiągnie wtedy odpowiednie warunki pracy.
Wyjątkiem może być sytuacja, w której przed ruszeniem trzeba dokładnie odmrozić szyby i zapewnić pełną widoczność. Bezpieczeństwo zawsze ma pierwszeństwo. Nie należy wyjeżdżać na drogę z oszronioną szybą tylko dlatego, że silnik najlepiej rozgrzewać podczas jazdy.
Jak prawidłowo rozgrzewać silnik na co dzień?
Najprostszy schemat nie wymaga żadnych skomplikowanych czynności. Po uruchomieniu samochodu warto odczekać krótką chwilę, zapiąć pasy, ustawić nawiew i spokojnie ruszyć.
Przez pierwsze kilometry należy unikać wysokich obrotów, gwałtownego przyspieszania oraz pełnego obciążenia. Zimą okres łagodniejszej jazdy powinien być dłuższy niż podczas ciepłego letniego dnia.
Nie trzeba natomiast czekać na parkingu, aż silnik osiągnie pełną temperaturę roboczą. W większości współczesnych samochodów znacznie szybciej i efektywniej osiągnie ją podczas spokojnej jazdy.
Taki sposób postępowania jest prosty, nie wydłuża niepotrzebnie podróży i pozwala stopniowo rozgrzać nie tylko sam silnik, ale również olej, skrzynię biegów oraz pozostałe elementy układu napędowego.
Źródło: www.carforfriend.pl













