komis samochodowy
fot. www.pixabay.com

Przebieg jest jedną z pierwszych informacji sprawdzanych przy zakupie używanego samochodu. Auto mające 180 tys. km może wydawać się bezpieczniejszym wyborem niż egzemplarz z wynikiem przekraczającym 300 tys. km. W rzeczywistości znaczenie ma nie tylko liczba kilometrów, lecz także sposób ich pokonania, historia serwisowa, konstrukcja silnika i obecny stan całego samochodu.

Czy 300 tys. km dla diesla to dużo?

Taki przebieg z pewnością nie jest mały, ale sam w sobie nie oznacza końca eksploatacji silnika. Wiele jednostek wysokoprężnych pokonuje duże dystanse, szczególnie jeśli samochód był regularnie serwisowany i większość kilometrów przejechał na długich trasach. Zużycie zależy również od konkretnej konstrukcji jednostki napędowej.

Diesel mający 300 tys. km może pochodzić z samochodu, który przez lata jeździł głównie autostradami. Silnik przez znaczną część czasu pracował wtedy po osiągnięciu właściwej temperatury, a liczba zimnych rozruchów przypadających na tysiąc kilometrów była stosunkowo niewielka.

Nie oznacza to, że tak duży przebieg można zignorować. Zużywa się nie tylko sam silnik. Kilometry mają wpływ również na skrzynię biegów, zawieszenie, układ kierowniczy, łożyska, osprzęt silnika i wiele elementów wyposażenia.

Benzyna z przebiegiem 180 tys. km nie musi być mniej zużyta

Niższy przebieg wygląda atrakcyjnie w ogłoszeniu, ale warto dowiedzieć się, jak samochód był eksploatowany. Benzynowe auto mające 180 tys. km mogło przez kilkanaście lat pokonywać głównie krótkie miejskie odcinki. Oznacza to dużą liczbę zimnych rozruchów i częstą pracę, zanim olej oraz silnik osiągnęły właściwą temperaturę.

Do tego dochodzi jazda w korkach. Samochód może przez długi czas pracować na biegu jałowym, mimo że licznik kilometrów niemal się nie zmienia. Przebieg nie pokazuje liczby godzin pracy silnika ani tysięcy zmian biegów, ruszeń i zatrzymań.

Benzyna z niższym przebiegiem może oczywiście okazać się świetnym zakupem. Nie powinna jednak automatycznie wygrywać z dieslem tylko dlatego, że na liczniku widnieje o 120 tys. km mniej.

Trasa i miasto potrafią całkowicie zmienić ocenę przebiegu

Wyobraźmy sobie dwa samochody. Pierwszy przez kilka lat pokonywał codziennie po 150 km drogami szybkiego ruchu, a drugi jeździł po kilka kilometrów pomiędzy domem, szkołą i pracą. Pierwszy znacznie szybciej zgromadzi wysoki przebieg, ale jego sposób użytkowania może być łagodniejszy dla części podzespołów.

Długie trasy sprzyjają stabilnej temperaturze pracy i ograniczają liczbę rozruchów. W dieslach ułatwiają również prawidłową pracę układów oczyszczania spalin, w tym filtra cząstek stałych. Samochód eksploatowany wyłącznie na krótkich odcinkach może mieć z tym większe problemy.

Nie oznacza to, że każdy samochód autostradowy jest w świetnym stanie. Duże prędkości, intensywna eksploatacja flotowa czy zaniedbane wymiany oleju mogą pozostawić ślady. Informacja o charakterze użytkowania jest po prostu kolejnym elementem potrzebnym do oceny auta.

Historia serwisowa jest cenniejsza niż atrakcyjny stan licznika

Przy zakupie używanego samochodu warto ustalić nie tylko, ile przejechał, ale również co działo się podczas tych kilometrów. Faktury, wpisy z serwisów i dokumentacja napraw pozwalają sprawdzić, czy właściciel regularnie zajmował się autem.

Szczególnie istotne są wymiany oleju silnikowego, obsługa rozrządu zgodnie z wymaganiami konkretnego silnika oraz naprawy charakterystycznego osprzętu. W przypadku automatycznej skrzyni warto sprawdzić jej historię serwisową, jeśli producent przewiduje określone czynności obsługowe.

Udokumentowany przebieg 300 tys. km może być łatwiejszy do oceny niż samochód mający teoretycznie 180 tys. km, o którym sprzedający nie potrafi powiedzieć niemal nic. Historia nie gwarantuje braku awarii, ale ogranicza liczbę niewiadomych.

Przy dieslu trzeba spojrzeć dalej niż na sam silnik

Współczesny diesel ma wiele elementów, których naprawa może być kosztowna. W zależności od konstrukcji są to między innymi turbosprężarka, wtryskiwacze, filtr DPF, układ EGR, pompa wysokiego ciśnienia czy układ SCR wykorzystujący AdBlue. Przy większym przebiegu ich stan powinien być częścią oględzin.

Nie należy jednak zakładać, że po przekroczeniu określonego przebiegu wszystkie te podzespoły wymagają natychmiastowej wymiany. Niektóre mogą być nadal sprawne, inne mogły zostać już profesjonalnie naprawione lub wymienione. Znacznie ważniejsze jest ustalenie ich rzeczywistego stanu.

Przy manualnej skrzyni uwagę może zwrócić również sprzęgło oraz koło dwumasowe, jeśli występuje w danym modelu. Podczas jazdy próbnej warto obserwować zachowanie samochodu przy rozruchu, gaszeniu, przyspieszaniu i zmianach obciążenia.

Benzyna również może mieć kosztowny osprzęt

Przekonanie, że silnik benzynowy jest zawsze prosty i tani w naprawie, nie pasuje do wielu współczesnych samochodów. Benzynowe jednostki mogą korzystać z turbodoładowania, bezpośredniego wtrysku paliwa, filtrów cząstek stałych i skomplikowanych systemów sterowania.

Poszczególne konstrukcje mają też własne słabe punkty. W jednym silniku problemem może być zwiększone zużycie oleju, w innym rozrząd, układ chłodzenia albo nagar w układzie dolotowym. Ocena wyłącznie według rodzaju paliwa jest więc zbyt dużym uproszczeniem.

Przed zakupem warto poznać dokładny kod silnika, a nie tylko jego pojemność i moc. Ta sama generacja samochodu może występować z kilkoma jednostkami, które pod względem trwałości i kosztów obsługi znacznie się od siebie różnią.

Jak rozpoznać, czy wysoki przebieg rzeczywiście zaszkodził samochodowi?

Oględziny najlepiej rozpocząć przed uruchomieniem silnika. Sprzedający nie powinien wcześniej rozgrzewać auta, ponieważ zimny rozruch może ujawnić problemy niewidoczne po osiągnięciu temperatury roboczej. Warto zwrócić uwagę na szybkość uruchomienia, nierówną pracę, nietypowe odgłosy i nadmierne dymienie.

Podczas jazdy próbnej należy sprawdzić pracę skrzyni, sprzęgła, hamulców i zawieszenia. Samochód powinien płynnie przyspieszać i nie wykazywać niepokojących wibracji czy szarpania. W dieslu utrata mocy może mieć wiele przyczyn, więc nie należy od razu wskazywać turbiny lub wtryskiwaczy bez diagnostyki.

Oględziny dobrze połączyć z diagnostyką komputerową. Odczyt błędów i parametrów pracy może ujawnić problemy, których nie da się zauważyć podczas kilkunastominutowej jazdy.

Stan wnętrza może pomóc, ale nie rozstrzyga sprawy

Mocno wytarta kierownica, zniszczony fotel kierowcy i zużyte nakładki pedałów mogą wskazywać na intensywną eksploatację. Nie można jednak na ich podstawie dokładnie określić przebiegu. Materiały zużywają się w różnym tempie, a część elementów można łatwo wymienić.

Podejrzana może być raczej niespójność całego samochodu. Bardzo niski deklarowany przebieg połączony z silnie zużytym wnętrzem powinien skłonić do dokładniejszego sprawdzenia historii. Podobnie świeżo obszyta kierownica nie jest dowodem manipulacji, ale warto zapytać o powód jej wymiany lub renowacji.

W Polsce historię przebiegu można częściowo zweryfikować na podstawie dostępnych zapisów z badań technicznych oraz innych danych dotyczących pojazdu. W samochodzie importowanym przydatna może być również dokumentacja z kraju wcześniejszej eksploatacji.

Nie kupuj przebiegu, tylko konkretny samochód

Największym błędem może być ustawienie sobie sztywnej granicy, na przykład 200 tys. km, i odrzucanie wszystkich samochodów znajdujących się powyżej niej. Taki filtr nie mówi nic o jakości serwisu, sposobie jazdy ani aktualnym stanie pojazdu. Może za to kierować uwagę w stronę egzemplarzy z atrakcyjną liczbą na liczniku, ale niejasną historią.

Przy dwóch konkretnych samochodach warto porównać ich stan techniczny, dokumentację, wersję silnikową, historię napraw i przewidywane wydatki po zakupie. Znaczenie ma również to, do czego auto będzie wykorzystywane. Diesel kupiony do codziennych kilkukilometrowych przejazdów po mieście może nie być najlepszym dopasowaniem, nawet jeśli podczas oględzin jest w bardzo dobrym stanie.

Przed zakupem droższego używanego auta rozsądnie jest zapłacić za niezależne oględziny w warsztacie. Mechanik może ocenić samochód na podnośniku, sprawdzić wycieki, luzy, stan podwozia i wykonać diagnostykę.

Diesel 300 tys. km czy benzyna 180 tys. km?

Na podstawie tych dwóch liczb nie da się wskazać lepszego samochodu. Diesel z przebiegiem 300 tys. km może mieć dobrze udokumentowany serwis, większość kilometrów przejechanych w trasie i wiele kosztownych elementów już wymienionych. Benzyna z przebiegiem 180 tys. km może natomiast wymagać dużych nakładów zaraz po zakupie, choć oczywiście równie dobrze sytuacja może wyglądać odwrotnie.

Wysoki przebieg powinien skłaniać do dokładniejszych oględzin, a nie automatycznego odrzucenia auta. Wraz z liczbą kilometrów rośnie prawdopodobieństwo zużycia wielu elementów, więc trzeba uwzględnić rezerwę na naprawy. Nie istnieje jednak jedna wartość licznika, po której samochód nagle staje się złym zakupem.

Jeśli wybór dotyczy dwóch używanych aut, lepiej mieć dobrze sprawdzone 300 tys. km niż kierować się wyłącznie atrakcyjnym wynikiem 180 tys. km. Licznik mówi, jaką drogę samochód przejechał. Dopiero jego historia i oględziny pokazują, w jakim stanie dotarł do tego miejsca.

Źródło: www.carforfriend.pl