Ford S-Max przez lata był jednym z ciekawszych dużych aut rodzinnych. Łączy przestronne wnętrze z prowadzeniem bardziej przypominającym samochód osobowy niż klasycznego vana, a na rynku wtórnym nie brakuje egzemplarzy z silnikiem 2.0 TDCi. Niska cena używanego auta może jednak szybko przestać być okazją, jeśli poprzedni właściciel oszczędzał na serwisie. Przed zakupem warto dokładnie sprawdzić silnik, skrzynię biegów, zawieszenie oraz wyposażenie elektryczne.
Na co zwrócić uwagę przy zakupie Forda S-Max?
Najpierw warto ustalić, z którą generacją mamy do czynienia. Pierwszy S-Max pojawił się w 2006 roku i pozostawał w produkcji do 2015 roku. Druga generacja weszła na rynek w 2015 roku i jest znacznie nowocześniejsza, ale również bardziej rozbudowana technicznie.
W obu przypadkach najważniejsza będzie historia obsługi. S-Max jest dużym i ciężkim samochodem, który często pracował jako rodzinne auto na długich trasach, samochód flotowy albo pojazd przewożący komplet pasażerów. Przebieg 200 czy 250 tys. km nie musi go dyskwalifikować, ale przy takim wyniku wiele elementów może być już po pierwszej lub nawet drugiej dużej naprawie.
Warto szukać egzemplarza z fakturami, wpisami serwisowymi oraz udokumentowanymi wymianami oleju. Sam atrakcyjny wygląd wnętrza nie powinien przesłaniać kondycji mechanicznej.
2.0 TDCi to jeden z najpopularniejszych silników
Diesel 2.0 TDCi bardzo dobrze pasuje do charakteru S-Maxa. Oferuje wystarczający moment obrotowy, rozsądne zużycie paliwa i bez większego problemu radzi sobie z samochodem załadowanym pasażerami oraz bagażem.
W pierwszej generacji stosowano kilka odmian dwulitrowego diesla, rozwijających różną moc. Wiele z nich bazowało na konstrukcjach rozwijanych wspólnie przez Forda i koncern PSA. Późniejsze wersje drugiej generacji również występowały w kilku wariantach mocy, a z czasem pojawiły się jednostki EcoBlue.
Sam napis 2.0 TDCi na klapie nie wystarczy więc do oceny auta. Przed zakupem dobrze jest ustalić dokładny kod silnika, rok produkcji oraz rodzaj zastosowanej skrzyni biegów.
Jakie są wady Forda S-Maxa 2.0 TDCi?
Największe ryzyko wiąże się zwykle nie z samym blokiem silnika, lecz z jego osprzętem. W samochodach o dużym przebiegu problemy mogą dotyczyć filtra DPF, zaworu EGR, turbosprężarki, układu wtryskowego oraz koła dwumasowego.
Filtr cząstek stałych źle znosi ciągłą jazdę na krótkich dystansach. Jeśli auto przez lata poruszało się głównie po mieście, może mieć problemy z regeneracją DPF. Objawami bywają częstsze wypalanie filtra, wzrost zużycia paliwa, spadek mocy lub pojawienie się błędów związanych z układem oczyszczania spalin.
Zawór EGR może z kolei stopniowo pokrywać się nagarem. Przy większych przebiegach warto sprawdzić również korekty wtryskiwaczy oraz rzeczywiste ciśnienie doładowania.
DPF trzeba sprawdzić przed zakupem
Jednym z najważniejszych punktów diagnostyki używanego diesla jest stan filtra cząstek stałych. Nie wystarczy sprawdzić, czy na desce rozdzielczej świeci kontrolka.
Diagnostyka komputerowa może pokazać między innymi poziom zapełnienia filtra, częstotliwość regeneracji oraz błędy związane z czujnikami ciśnienia. Jeżeli regeneracje następują bardzo często, może to świadczyć o problemie z samym filtrem albo z innymi elementami silnika.
Niepokojące powinny być także ślady ingerencji w oprogramowanie sterownika. Usunięcie DPF nie jest prawidłową metodą naprawy i może oznaczać, że samochód ma za sobą zaniedbania, których skutki ujawnią się później.
EGR i dolot mogą powodować spadek mocy
Wysokoprężny S-Max z dużym przebiegiem może cierpieć na zabrudzenie układu dolotowego i problemy z recyrkulacją spalin. Zawór EGR pracuje w trudnych warunkach, więc z czasem może się zacinać lub przestać działać w prawidłowym zakresie.
Objawami są nierówna praca, słabsza reakcja na gaz, dymienie albo przechodzenie silnika w tryb awaryjny. Czasami kierowca zauważa jedynie, że samochód przestał przyspieszać tak sprawnie jak wcześniej.
Przed zakupem warto wykonać jazdę próbną przy różnych obrotach. Silnik powinien rozwijać moc płynnie, bez szarpania i nagłych przerw w przyspieszaniu.
Turbosprężarka nie lubi zaniedbań olejowych
2.0 TDCi korzysta z doładowania, więc jakość i częstotliwość wymian oleju mają duże znaczenie. Zbyt długie interwały mogą przyspieszać zużycie turbosprężarki.
Podczas oględzin trzeba zwrócić uwagę na nietypowe gwizdy, brak mocy oraz nadmierne zadymienie spalin. Warto również sprawdzić przewody dolotowe pod kątem nieszczelności.
Ślady oleju w dolocie nie zawsze oznaczają natychmiastową awarię turbiny, ponieważ niewielka ilość może występować w sprawnym układzie. Duże wycieki lub wyraźny luz wirnika wymagają jednak dalszej diagnostyki.
Sprawdź koło dwumasowe i sprzęgło
W wersjach z manualną skrzynią biegów trzeba zwrócić uwagę na sprzęgło oraz koło dwumasowe. S-Max jest ciężkim samochodem, a miejska eksploatacja, częste ruszanie z kompletem pasażerów i holowanie mogą przyspieszać ich zużycie.
Niepokojące są metaliczne odgłosy przy uruchamianiu i gaszeniu silnika, drgania na biegu jałowym oraz szarpanie podczas ruszania. Sprzęgło powinno pracować płynnie i nie może ślizgać się przy mocnym przyspieszaniu na wyższym biegu.
Wymiana sprzęgła razem z dwumasą nie należy do drobnych wydatków, więc warto uwzględnić ją przy negocjowaniu ceny samochodu.
Powershift wymaga szczególnej uwagi
Wiele używanych S-Maxów ma automatyczną skrzynię Powershift. W dwulitrowych dieslach stosowano między innymi przekładnię dwusprzęgłową z mokrymi sprzęgłami, która może działać dobrze pod warunkiem właściwej obsługi.
Bardzo ważne są regularne wymiany oleju i filtra zgodnie z wymaganiami dla konkretnej wersji skrzyni. Zaniedbanie obsługi może doprowadzić do problemów ze sprzęgłami, mechatroniką i innymi elementami przekładni.
Podczas jazdy próbnej trzeba sprawdzić ruszanie do przodu i do tyłu, zachowanie w korku oraz zmianę biegów przy lekkim i mocnym przyspieszaniu. Szarpanie, opóźnione załączanie napędu i komunikaty o awarii skrzyni powinny skłonić do bardzo dokładnej diagnostyki.
Manual nie oznacza braku kosztów
Manualna skrzynia jest prostsza, ale nie warto zakładać, że będzie całkowicie bezproblemowa. Po dużym przebiegu mogą pojawić się luzy mechanizmu zmiany biegów, zużycie synchronizatorów lub problemy ze sprzęgłem.
Podczas jazdy należy przełączać wszystkie przełożenia zarówno przy spokojnym, jak i dynamicznym przyspieszaniu. Biegi nie powinny wyskakiwać ani wchodzić z wyraźnym oporem.
Warto też sprawdzić, czy podczas jazdy na wysokim biegu i niskich obrotach nie pojawiają się mocne drgania. Mogą one wskazywać na problemy z dwumasą albo innymi elementami układu napędowego.
Zawieszenie S-Maxa dostaje mocno w kość
S-Max prowadzi się bardzo dobrze jak na swoje rozmiary, ale jego masa oznacza duże obciążenie elementów zawieszenia. Na polskich drogach tuleje, łączniki stabilizatora, sworznie i inne elementy eksploatacyjne mogą wymagać okresowych wymian.
Podczas jazdy próbnej warto przejechać przez nierówną drogę przy niewielkiej prędkości. Stuki dochodzące z przedniej lub tylnej osi mogą wskazywać na luzy.
Nierównomiernie zużyte opony również powinny zwrócić uwagę. Mogą oznaczać problemy z geometrią, zużycie elementów zawieszenia albo wcześniejszą naprawę powypadkową.
Układ kierowniczy powinien pracować bez luzów
Duży przebieg może odbić się także na układzie kierowniczym. Kierownica powinna reagować precyzyjnie, a podczas skręcania nie powinny pojawiać się stuki czy przeskakiwanie.
Na postoju warto wykonać kilka spokojnych ruchów kierownicą w obie strony. Nietypowe dźwięki mogą pochodzić z elementów zawieszenia, przekładni kierowniczej lub wspomagania.
Podczas jazdy samochód powinien utrzymywać tor bez konieczności ciągłych korekt. Ściąganie w jedną stronę może mieć wiele przyczyn, od ciśnienia w oponach po uszkodzenia zawieszenia.
Hamulce w ciężkim S-Maxie są mocno obciążone
Duży rodzinny van wymaga sprawnego układu hamulcowego, a tarcze i klocki potrafią zużywać się stosunkowo szybko. Dotyczy to szczególnie samochodów regularnie poruszających się po mieście.
Podczas hamowania kierownica nie powinna drżeć, a samochód nie może wyraźnie ściągać na jedną stronę. Warto sprawdzić grubość tarcz i stan powierzchni roboczej.
W egzemplarzach długo stojących mogą występować problemy z zapieczonymi zaciskami. Stan tylnego układu hamulcowego również zasługuje na kontrolę.
Elektronika wymaga dokładnego sprawdzenia
S-Max często ma bogate wyposażenie, a wiek samochodu może ujawnić problemy z czujnikami, modułami lub instalacją elektryczną. Przed zakupem warto sprawdzić każdy przycisk, nawet jeśli zajmie to kilkanaście minut.
Klimatyzacja powinna chłodzić szybko i równomiernie. Trzeba też skontrolować działanie szyb, lusterek, zamków, czujników parkowania, systemu multimedialnego oraz ogrzewania szyb.
W siedmioosobowej wersji warto rozłożyć i złożyć wszystkie fotele. Uszkodzony mechanizm może wyglądać jak drobiazg, ale jego naprawa potrafi być irytująca i kosztowna.
Klimatyzacja jest szczególnie ważna w dużym aucie rodzinnym
Duża kabina S-Maxa wymaga wydajnego układu klimatyzacji. Jeżeli po kilku minutach pracy z nawiewów nadal leci ciepłe powietrze, samo uzupełnienie czynnika nie musi rozwiązać problemu.
Przyczyną może być nieszczelność, uszkodzona sprężarka, skraplacz albo element sterujący. W niektórych egzemplarzach układ był przez lata tylko dopełniany bez usuwania przyczyny ubytku.
Przed zakupem warto sprawdzić klimatyzację również wtedy, gdy oględziny odbywają się zimą. Naprawa zaniedbanego układu może kosztować znacznie więcej niż standardowy serwis.
Sprawdź wnętrze pod kątem intensywnej eksploatacji
Stan foteli, kierownicy, pedałów i boczków drzwi może sporo powiedzieć o przeszłości samochodu. S-Max często był używany do przewozu dzieci, bagażu i sprzętu sportowego, więc mocne ślady użytkowania nie są niczym niezwykłym.
Podejrzanie świeże wnętrze przy bardzo wysokim deklarowanym przebiegu również powinno skłonić do dokładniejszej kontroli historii. Niektóre elementy można łatwo wymienić przed sprzedażą.
Warto obejrzeć także bagażnik i wnękę pod podłogą. Wilgoć, nieprzyjemny zapach lub ślady wody mogą wskazywać na nieszczelności.
Nadwozie trzeba obejrzeć miernikiem lakieru
S-Max jest dużym samochodem i wiele egzemplarzy ma za sobą drobne szkody parkingowe. Sama ponownie lakierowana część nie musi dyskwalifikować auta, jeśli naprawa została wykonana prawidłowo.
Znacznie ważniejsze jest sprawdzenie słupków, progów, podłużnic i punktów mocowania zawieszenia. Ślady poważnych napraw konstrukcyjnych mogą wpływać na bezpieczeństwo.
Miernik lakieru pozwala szybko znaleźć elementy naprawiane wcześniej. Warto również zwrócić uwagę na różnice w odcieniu lakieru, ustawienie szczelin oraz daty produkcji szyb.
Czy benzynowy S-Max może być lepszym wyborem?
Dla kierowcy pokonującego niewielkie przebiegi benzyna może mieć więcej sensu niż diesel. Brak typowej eksploatacji DPF przy krótkich trasach jest dużą zaletą.
Trzeba jednak ostrożnie wybierać wersję. W gamie pojawiały się zarówno proste wolnossące jednostki, jak i turbodoładowane silniki EcoBoost oraz pięciocylindrowe 2.5 Turbo.
Każdy z nich ma inną charakterystykę i inne potencjalne problemy. Przy zakupie mocniejszego silnika benzynowego należy liczyć się także ze znacznie wyższym zużyciem paliwa.
2.0 TDCi najlepiej sprawdzi się w trasie
Jeśli S-Max ma służyć do rodzinnych podróży, autostrady i regularnych dłuższych dojazdów, 2.0 TDCi może być bardzo rozsądnym wyborem. Silnik dobrze radzi sobie z masą auta i pozwala utrzymać umiarkowane spalanie.
Przy eksploatacji ograniczonej niemal wyłącznie do kilku kilometrów po mieście diesel przestaje być tak atrakcyjny. Problemy z DPF i EGR mogą z czasem zniwelować oszczędności wynikające z niższego zużycia paliwa.
Przed wyborem warto więc dopasować napęd do własnego sposobu jazdy, zamiast kierować się wyłącznie ceną paliwa.
Jazda próbna powinna trwać dłużej niż kilka minut
Krótka rundka wokół komisu nie wystarczy do oceny S-Maxa. Najlepiej uruchomić samochód całkowicie zimny i obserwować jego pracę od pierwszych sekund.
Po rozgrzaniu trzeba sprawdzić przyspieszanie, hamowanie, skrzynię biegów oraz zachowanie auta na nierównościach. Warto również wykonać kilka manewrów przy pełnym skręcie kierownicy.
Po jeździe można ponownie zajrzeć pod maskę i pod samochód. Świeże wycieki oleju lub płynu chłodniczego są znacznie łatwiejsze do zauważenia po osiągnięciu temperatury roboczej.
Diagnostyka przed zakupem może oszczędzić tysiące złotych
S-Max powinien przed zakupem trafić do warsztatu, który zna samochody Forda i potrafi prawidłowo odczytać dane ze sterowników. Sama kontrola podstawowych błędów to za mało.
W dieslu warto sprawdzić parametry DPF, korekty wtryskiwaczy, ciśnienie doładowania i pracę EGR. W aucie z Powershiftem diagnostyka powinna objąć również skrzynię biegów.
Koszt przeglądu przedzakupowego jest niewielki w porównaniu z ceną turbosprężarki, dwumasy czy naprawy automatycznej przekładni. W przypadku S-Maxa zakup zadbanego egzemplarza jest znacznie ważniejszy niż znalezienie najtańszej sztuki na rynku.
Czy warto kupić używanego Forda S-Max?
Zadbany S-Max nadal może być bardzo dobrym samochodem rodzinnym. Oferuje ogromną praktyczność, wygodną kabinę i prowadzenie, którego trudno oczekiwać od dużego minivana.
2.0 TDCi będzie dobrym wyborem przede wszystkim dla kierowcy regularnie pokonującego dłuższe dystanse. Nie należy jednak kupować diesla bez wcześniejszego sprawdzenia DPF, EGR, wtrysku, turbiny i historii wymian oleju.
Szczególną ostrożność warto zachować przy samochodach z automatem Powershift bez potwierdzonych wymian oleju. Lepiej zapłacić więcej za egzemplarz z udokumentowanym serwisem niż oszczędzić przy zakupie i chwilę później przeznaczyć kilka tysięcy złotych na doprowadzenie auta do dobrego stanu.
Źródło: www.carforfriend.pl













